PO OBU STRONACH WISŁY - CZYLI KILKA DNI W KAZIMIERZU I OKOLICACH

  Punktem wypadowym naszej wycieczki jest tym razem Kazimierz nad Wisłą. Stąd swoje pierwsze kroki kierujemy do Janowca, miejscowości leżącej na lewym brzegu Wisły, po przeciwnej stronie od Kazimierza. Aby nie było zbyt monotonnie, postanowiliśmy udać się do zamku drogą promową. Kilkanaście minut i jesteśmy na drugim brzegu Wisły. Przed nami rozciągają się mury zamku. A oto tez jego historia. Do zamku przylega kilkuhektarowy park, w którym można obejrzeć również spichlerz i dwór wraz z wnętrzami. 

 

 
   
Na dokładne zwiedzenie Kazimierza  potrzebowaliśmy dwóch dni. Trzeba pamiętać, że Kazimierz to miasteczko, które w roku 1335 powołał do życia król Kazimierz Wielki, a więc liczy sobie prawie 700 lat. W centralnej części miasta znajduje się urokliwy ryneczek, który o każdej porze dnia i nocy tętni życiem. Trafiliśmy akurat na święto kawy i herbaty, więc część środkową rynku zajmowały kramiki, w których można było skosztować aromatyzowanych napojów. Nad miasteczkiem górują ruiny zamku, który wzniósł dawniej Kazimierz Wielki. Podczas wojny ze Szwedami zamek uległ dużym uszkodzeniom, potem pozostawiony własnemu losowi zamieniła się w bardzo nastrojową ruinę, która przyciąga turystów. Z górnej zamku rozciąga się przepiękna panorama na Wisłę. Od zamku dzieli nas kilkaset metrów do wzniesienia, u stóp którego leży cały Kazimierz - Krzyżowa Góra (Góra trzech Krzyży). W roku 1708 postawiono tu trzy krzyże, które miły upamiętniać ofiary zarazy morowej, mającej miejsce na okolicznych terenach. Z góry  można podziwiać piękną panoramę Kazimierza. 

Z Kazimierzem wiąże się nierozerwalnie Wisła, więc my również skorzystaliśmy z oferty rejsu po Wiśle. Ta 2- godzinna wyprawa dostarczyła nam niemałych wrażeń. Naszym oczom ukazywały się wspaniałe krajobrazy malowniczego Kazimierza, jego zabytków, aż w końcu po prawej stronie ujrzeliśmy ruiny zamku, który zwiedzaliśmy dnia poprzedniego czyli Janowiec. 

Wieczorami spacerom nad Wisła nie było końca, tym bardziej, że można było podziwiać zachód słońca. 

Kolejny etap poznania regionu to Nałęczów - uzdrowisko, w którym kuruje się serce oraz poprawia nastrój. Jego centralnym punktem jest Park Uzdrowiskowy, w środku którego znajduje się staw z niewielką wysepką. Na przeciwko wznosi się Pałac Małachowskich, a tuż obok pijalnia wód "Nałęczowianka". 

I na koniec - pałac w Kozłówce, powstały na przełomie XIX i XI wieku, rozbudowany i urządzony przez Konstantego Zamojskiego, obecnie Muzeum Zamojskich. We wnętrzach niestety nie można fotografować, ale to co się tam ukazało naszym oczom na długo zostanie w pamięci (przecudowne kolekcje mebli, świeczników, marmurowe kominki, wielkie lustra, różnorodność porcelany, arcydzieła malarstwa...). Pałac z zewnątrz otacza ogród w stylu francuskiego baroku, po którym dumnie spacerują lub odpoczywają pawie. W ogrodzie na tyłach pałacu znajduje się prześliczna fontanna (kopia z ogrodów wersalskich), z figurami trzech puttów. W znajdującym się obok pałacu dawnym budynku powozowni zwiedziliśmy jedyną w Polsce Galerię Sztuki Socrealizmu.